niedziela, 29 marca 2015

Płaszczyk na drutach

Pamiętacie moje szaleństwo zakupowe? Po otrzymaniu tej wełny od razu wrzuciłam ją na druty żeby sprawdzić jak będzie się zachowywać w trakcie dziergania. Próbka wyszła bardzo dobrze więc zaczęłam robić płaszczyk, który marzył mi się już od dawna. Ale że chciałam go wykonać od góry to szukałam dobrego sposobu i dzięki Tinkusi oraz Wioli trafiłam na post dotyczący wyrabiania rękawów metodą contiguous. Dalej zostało tylko odpowiednie rozmieszczenie warkoczy i mam swój własny warkoczowy płaszczyk:










A tu widać sposób wyrabiania rękawów:


Zurzyłam na niego prawie kilogram wełny. Kaptur zrobiłam według filmiku IK i bardzo polecam ten sposób bo ładnie się układa. Rękawy mam trochę dłuższe żeby zakryć dłonie jak będzie zimno. Robiłam go na drutach 4,5 przez cały luty ale z braku czasu wstawiam go dopiero dzisiaj:)
A teraz słowo o włóczce. Już bardzo długo nie miałam na drutach czegoś tak fantastycznego. Ponieważ jest to czysta wełna owcza to oczywiście gryzie i przy pracy jest trochę sztywna. Po skończeniu namoczyłam go w wodzie z dodatkiem lanoliny a wełna złagodniała w dotyku i mniej gryzie. I tu pewnie zaskoczę niektórych - ja lubię go nosić na krótki rękaw:) Oczywiście czuć takie fajne delikatne podgryzanie ale mi to nie przeszkadza:) Płaszczyk jest bardzo ciepły.
Zostało mi pół kilo wełny w tym kolorze i mogę odsprzedać:)

A tu jest zdjęcie swetra, który mnie zainspirował:


Oczywiście trochę rzeczy pozmieniałam ale co tam:))

A Wam jak się podoba mój nowy płaszczyk?:)

Pozdrawiam!

wtorek, 17 marca 2015

Szal przewrotny:)

Cześć:)

U mnie wiosna w pełni i czas spędzam na podwórku i w ogrodzie. Ale w międzyczasie stworzyłam sobie nowy ogniście czerwony szal w liście:



Jest zrobiony z włóczki Peonia na drutach nr 3 w ogniście czerwonym kolorze czego nie widać na zdjęciach. Ładnie się blokuje. A dlaczego jest przewrotny? Bo to było moje poncho wydziergane dawno temu:) Nie chodziłam w nim bo za ponczami nie przepadam i miałam go spruć. Po rozpruciu szwów uzyskałam dwa kawałki dzianiny, które po złożeniu w całość dały fajny szal a ja nie musiałam go unicestwiać:) Na zdjęciu poniżej jest łączenie żywych oczek czyli tzw. szef Kitchenera:


Pierwszy raz tak zszywałam oczka i metodę wykorzystam jeszcze nie jeden raz. A tak wygląda w całości:


Trzeba się dobrze przyjrzeć, żeby zobaczyć, że liście schodzą się do środka. Szal noszę z przyjemnością:)

Poza tym wydziergałam sobie płaszczyk z owczej wełny i szydełkuję koc pasiasty a i innych robótek mam kilka zaczętych. Tylko brak czasu nie pozwala mi wszystkich obfotografować.

W moim ogrodzie nieśmiało kwitną pierwsze kwiaty:



Pierwsze motyle i pszczoły już widziałam a i w domu kwitnie amarylis i storczyki także wiosna już jest:)

Życzę miłego weekendu!